O umiejętności odpuszczania

Dzisiejszy post miał być o tym, jak ćwiczyć słuchanie. Ale będzie o czymś zupełnie innym.

Uznałem, że rozumienie języka mówionego to problem, z którym boryka się wiele osób, więc warto byłoby napisać o tym najnowszy post. Najpierw chciałem się jednak dokształcić, więc zacząłem od przeczesywania zasobów internetu.

Nadszedł wtorek, kiedy zwykle zamieszczam nowy wpis, a ja wciąż nie miałem napisanego ani słowa. Po pierwsze dlatego, że miałem w ostatnim tygodniu bardzo mało czasu i nie udało mi się poświęcić pisaniu posta tyle czasu, co zwykle. A po drugie dlatego, że temat mnie przerósł. Im więcej czytałem, tym większy miałem mętlik w głowie.

Długo zastanawiałem się, co zrobić. Czy napisać coś na siłę, mimo że nie jestem do tego przekonany? Wziąć się nagle za nowy temat i napisać artykuł kosztem kolejnej nieprzespanej nocy? A może sobie odpuścić i wyspać się wreszcie?

Ostatecznie wybrałem to ostatnie. No prawie, bo postanowiłem zamieścić jednak krótki tekst, który właśnie czytacie.

Jestem osobą, która bardzo niechętnie sobie odpuszcza. Kiedy odchodzę od planu, który wcześniej sam dla siebie przyjąłem, mam poczucie, że sam siebie zawodzę. W tym wypadku dochodzi świadomość, że zawodzę również wszystkich, którzy czytują mojego bloga i liczyli w tym tygodniu na porządny wpis. Przepraszam Was, że takiego nie będzie.

A jednak uważam, że umiejętność mądrego „okazania sobie miłosierdzia”, że to tak ładnie nazwę, jest bardzo ważna. Również w nauce języka. Każdy, kto uczy się z planem, stanie prędzej czy później przed dylematem: uczyć się dzisiaj tak, jak zaplanowałem, czy sobie darować? Powody mogą być różne – zmęczenie, zniechęcenie, brak czasu…

Uważam, że jeśli raz na jakiś czas sobie odpuścimy, nic strasznego się nie stanie. Nie jesteśmy robotami, tylko ludźmi, mamy lepsze lub gorsze dni. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy taka sytuacja zaczyna zdarzać się za często. To sygnał, że coś nie gra. Że siadła nam motywacja, że gdzieś nam umknął cel, że plan nie jest dobrze dostosowany do naszych możliwości. Wtedy warto usiąść i zastanowić się, co się dzieje – w przeciwnym wypadku zaczniemy się zsuwać po równi pochyłej i po kilku miesiącach odkryjemy, że zupełnie zarzuciliśmy coś, co kiedyś było dla nas ważne.

Na koniec jeszcze drobne zastrzeżenie: to, o czym napisałem powyżej, odnosi się oczywiście do zobowiązań niewielkiego kalibru i neutralnych pod względem moralnym. Są kwestie, w których na odstępstwa iść nie można: wierność w małżeństwie, abstynencja w przypadku trzeźwego alkoholika czy nawet uczciwe płacenie podatków. W takich sprawach lepiej zacisnąć zęby i zrobić to, co właściwe, bo każde odstępstwo ma poważne konsekwencje. Na nasze szczęście nauka języków do takich się nie zalicza.

Do zobaczenia we wtorek za tydzień!

Etykiety: ,