Papierowe fiszki do nauki niemieckiego - recenzja

Wpadły mi ostatnio w ręce fiszki do nauki niemieckiego. Takie zwykłe, papierowe. Jestem wielkim fanem nauki za pomocą Anki, programu do powtarzania słownictwa, ale do papierowych fiszek nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. Postanowiłem im jednak dać szansę. A jako że wrażenia po paru tygodniach testowania mam pozytywne, spisałem je w formie recenzji.

Pudełko z fiszkami po kilku tygodniach nauki. Fiszek w zestawie jest prawie 4 razy więcej

Na początek zaznaczę, że mimo dość pozytywnego wydźwięku recenzji, nie jest to artykuł sponsorowany. Fiszki wprawdzie dostałem za darmo, ale nie bezpośrednio od wydawcy, tylko jako „nagrodę pocieszenia” za uczestnictwo w konkursie, w którym Językowa oaza brała udział jakiś czas temu.

A więc do rzeczy. Testowany przeze mnie produkt to niemieckie „Czasowniki dla średnio zaawansowanych” wydawnictwa Cztery Głowy. W zestawie znajduje się:


Zacznijmy od treści. Fiszki podzielone są na kategorie. Pierwsze z nich są czysto gramatyczne, chodzi o nieregularne formy różnych czasowników. Później robi się ciekawiej: mamy rekcję czasownika, zwroty, idiomy i przysłowia. Do każdego słówka lub zwrotu (poza fiszkami „gramatycznymi” i przysłowiami) dołączone są przykładowe zdania. Nie muszę chyba podkreślać, jakie to ważne. Zdania są proste, niewydumane, ale pozwalają od razu zobaczyć, jak dany zwrot można zastosować w praktyce. Zdania są oczywiście w wersji dwujęzycznej, po polsku na jednej stronie i po niemiecku na drugiej.

Tu jedna uwaga krytyczna. Producent chwali się na pudełku, że zestaw zawiera 2000 słów i zwrotów. Nie mam pojęcia, skąd ta liczba. Jak wspominałem, fiszek jest 1040. Na niektórych wprawdzie pojawiają się po dwa zwroty (wykorzystujące ten sam czasownik), ale nawet jeśli weźmiemy to pod uwagę, to do 2000 daleko. No chyba że zdania przykładowe liczone są oddzielnie – ale to moim zdaniem lekkie przegięcie.

Jeśli chodzi o poprawność językową, to prawie nie mam się do czego przyczepić. Prawie, bo po przejrzeniu jednej czwartej fiszek znalazłem jeden poważny błąd i dwa mniejsze. Ten poważny to błędne tłumaczenie zwrotu „liczyć na” (fiszka nr 152). Powinno być „zählen auf”, a nie „rechnen mit”, co oznacza „liczyć się z”. Dwa pozostałe błędy wytropiłem w przykładowych zdaniach: na fiszce nr 147 słowo „towary” jest przetłumaczone jako „Ware” zamiast „Waren”, a na fiszce 246 zastosowano niewłaściwy szyk wyrazów.

Jak uczyło mi się z fiszkami? Bardzo przyjemnie. Sprawę ułatwia naprawdę staranne wykonanie wszystkich elementów zestawu – od fiszek poprzez pudełko i etui. Swoją drogą etui to naprawdę świetna sprawa. W domu mam niewiele czasu na naukę, ale codziennie dojeżdżam do pracy autobusem. Wystarczyło więc wybrać ok. 30 fiszek, których danego dnia chciałem się nauczyć albo powtórzyć, i wrzucić je w etui do kieszeni. Bardzo poręczne i wygodne. Po powrocie do domu przekładałem tylko przejrzane fiszki do odpowiedniej przegródki w pudełku.

Również pudełko mogę pochwalić. Generalnie zasada korzystania z niego jest prosta. Jeśli dobrze zapamiętałem powtarzane słówko, odpowiednia fiszka przechodzi do kolejnej przegródki. Jeżeli odpowiem źle, trafia z powrotem do przegródki numer jeden. Kiedy jakaś fiszka przewędruje przez wszystkie przegródki, można w miarę bezpiecznie założyć, że dane słowo zagnieździło się na dobrze w naszej pamięci.

Ten system znałem już wcześniej, ale miałem do niego istotne zastrzeżenie. W programach typu Anki istotnym elementem nauki są zwiększające się interwały powtórek. Chodzi o to, że po udzieleniu poprawnej odpowiedzi program wyznacza kolejną powtórkę danego słowa na termin bardziej odległy niż wcześniej. Wynika to stąd, że z każdą kolejną powtórką dane słowo pamiętamy coraz lepiej i nie musimy go powtarzać tak często, jak na początku. W przypadku tradycyjnych, papierowych fiszek trudno osiągnąć podobny efekt, przez co nauka staje się mniej efektywna – tak przynajmniej myślałem do tej pory.

Okazuje się jednak, że autorzy wzięli to pod uwagę. Pudełko zaprojektowane jest tak, że każda kolejna przegródka jest większa od poprzedniej, a więc mieści się w niej więcej fiszek. Jeśli potraktujemy na serio zasadę, że powtarzanie fiszek z danej przegródki rozpoczynamy dopiero wtedy, kiedy przegródka się zapełni, osiągniemy całkiem podobny efekt: powtórki słówek bardziej zaawansowanych będą przypadały coraz rzadziej. Super!

Oczywiście mechanizm ten nie jest aż tak skuteczny jak w programie komputerowym, który oblicza optymalną liczbę dni do kolejnej powtórki indywidualnie dla każdego słówka. Poza tym w przypadku papierowych fiszek pudełko kiedyś się skończy, a tym samym skończą się i powtórki. Nie ma gwarancji, że po jakimś czasie słówka, które przeszły przez całe pudełko, i tak w końcu nie wylecą nam z głowy. Ale to są naturalne ograniczenia tej formy nauki, które trzeba po prostu zaakceptować.

Co ciekawe, cały materiał zawarty na fiszkach dostępny jest też do pobrania w wersji elektronicznej. Można więc ściągnąć nagrania dźwiękowe wszystkich słówek oraz program na komórkę. Przyznam się, że go nie testowałem. Z tego rodzaju programami miałem już nieraz do czynienia, tym razem chciałem zobaczyć, jak mi się spodoba nauka bez komputera czy telefonu.

Na koniec jeszcze dwa pomysły, które pomogły mi nieco usprawnić naukę.

Po pierwsze kwestia synonimów. Często zdarza się, że dane słowo w języku polskim ma różne odpowiedniki w niemieckim. Bywa to irytujące, bo są np. dwie fiszki o treści „uważać na”. No i teraz zgaduj zgadula – czy jeśli odpowiem „achten auf” a na odwrocie jest akurat „aufpassen auf”, to mam to policzyć jako błąd? Żeby uniknąć takich dylematów, robię na polskiej stronie fiszki adnotacje długopisem. Mam więc teraz: „uważać na [nie: achten!]”. Fiszki nie wyglądają teraz może tak estetycznie, ale nauka jest dużo mniej frustrująca.

Po drugie sprawa kolejności. Fiszki w ramach poszczególnych kategorii są uporządkowane alfabetycznie, co stanowi pewne ułatwienie – skoro poprzedni czasownik zaczynał się na „auf”, to kolejny prawdopodobnie też będzie zaczynał się od tego samego przedrostka, ewentualnie od „be”. I tak zamiast skupić się na wydobyciu właściwego słowa z pamięci, to kombinuję, pomagając sobie znajomością alfabetu. Żeby tego uniknąć, postanowiłem tasować fiszki w ramach danej kategorii.

Podsumowując: jestem naprawdę zadowolony i mile zaskoczony. Z komputerowych programów do powtórek nie zamierzam rezygnować, ale myślę, że papierowe fiszki też na stałe zagoszczą wśród moich ulubionych technik nauki. Jedyne, co mnie tak naprawdę razi, to kilka błędów językowych, których nie ustrzegli się autorzy. Nie jest ich na szczęście wiele, ale przydałoby się, żeby cały zestaw został poddany dodatkowej, dokładnej korekcie.

Tyle ode mnie, jak zwykle oddaję teraz głos Wam. Korzystaliście kiedyś z takich gotowych zestawów fiszek? Jakie były Wasze wrażenia? A może tego typu metody zupełnie Was nie pociągają? Zapraszam do wypowiadania się w komentarzach!

Etykiety: ,